Miód Manuka - płynne złoto

13/12/2017
463

Miód Manuka to moim zdaniem absolutny must have w każdej domowej apteczce. Tak - w apteczce, nie w szafce z żywnością :D Miód ten jest rewelacyjnym antybiotykiem wszelkiego sortu! Zabija wszystkie bakterie, wirusy i pasożyty. Manuka to krzew rosnący w Nowej Zelandii i nektar z kwiatów tego krzewu jest właśnie najlepszym, naturalnym remedium na wszelkie infekcje.

Sama jestem antagonistką jeśli chodzi o antybiotyki syntetyczne, czyli takie które w ostatnich latach są aż nadmiernie stosowane i przepisywane przez lekarzy nawet na najmniejsze infekcje bakteryjne, ba nawet na wirusowe, gdzie przecież rzadko kiedy znajdują zastosowanie, ponieważ antybiotyki nie zabijają wirusów. Lekarze przepisują je w obawie, że niedoleczona choroba o podłożu wirusowym mogła się przekształcić w bakteryjną. Tak czy siak antybiotyki syntetyczne są w ogormnym nadużyciu i przebiegłe bakterie zaczęły się na nie uodparniać. Bardzo widoczne jest to w szpitalach, gdzie powstają już szczepy tzw. "super bakterii", które nie reagują w ogóle na antybiotykoterapię. Wiem o czym piszę, ponieważ sama zetknęłam się z jedną z nich, która niestety jest wpisana w ryzyko zawodowe personelu medycznego, a mianowicie gronkowiec złocisty. Jest to bakteria, która naturalnie bytuje np. na naszej skórze lub w gardle i jeśli organizm jest zdrowy i silny to układ immunologiczny spokojnie sobie z nią radzi i nie powoduje szkód. Gorzej natomiast zaczyna się dziać jeśli bakteria ta wtargnie do krwioobiegu - wtedy może grozić to nawet śmiercią, ponieważ szczep tej bakterii o nazwie MRSA (methicillin resistant staphylococcus aureus - gronkowiec złocisty oporny na metycylinę, czyli wszystkie antybiotyki beta-laktamowe z grup penicylin) może wywołać sepsę, która jest największym zagrożeniem dla pacjenta operowanego bądź poddawanego jakimkolwiek zabiegom szpitalnym. No i właśnie naukowcy i naturopaci zaczęli zachodzić o głowę jak zabić takie bakterie, które nie reagują na standardowe metody leczenia. Najprościej, czyli naturą! Hipokrates sformułował cenne zdanie: "Jeśli w przyrodzie jest choroba, jest tam również lekarstwo". No i właśnie idąc tym tropem udało się znaleźć lekarstwo nawet na MRSA, czyli Miód Manuka.

Przeprowadzono i przeprowadza się nadal mnóstwo badań nad skutecznością działania i właściowościami antybakteryjnymi tego miodu i sceptycznie, ale jednak sfera medyczna zaczęła się przekonywać do tego, że w sytuacjach beznadziejnych warto jednak sięgnąć po naturę. Niestety przez to że jeszcze wieloma klinikami i lekarzami rządzą koncerny farmaceutyczne, nie spotkamy się z tym, że przy "zwykłych" infekcjach bakteryjnych jak np. angina, owrzodzenia czy nawet trądzik będzie nam polecany Miód Manuka, lecz niestety antybiotyki, a co gorsza antybiotyki w połączeniu ze sterydami, których skutki uboczne dosięgają każdego pacjenta, są nadal numerem 1 w proponowanej terapii. O czym warto jeszcze wspomnieć to fakt, że podczas stosowania antybiotyków zabijamy nie tylko te złe, ale i te dobre bakterie bytujące w naszym organiźmie. Człowiek żyje w symbiozie z wieloma mikroorganizmami i jeśli byśmy się ich wszystkich z nas pozbyli to byśmy umarli. Dziwne, lecz prawdziwe. Antybiotyki niszczą florę bakteryjną jelit, do tego stopnia, że po zakończonym leczeniu, flora potrzebuje aż 6 miesięcy czasu, żeby się odbudować. Zniszczona flora bakteryjna jelit powoduje niedrożność, problemy trawienne, wzdęcia, bóle a nawet krwawienia wewnątrzjelitowe. Miód Manuka jest całkowicie bezpiecznym środkiem, ponieważ zabija tylko te złe bakterie nie naruszając flory bakteryjne jelit.

Jakiś czas temu sama miałam niemiłą przygodę z anginą, która nie dość że wywołała u mnie gorączkę z piekła rodem to jeszcze ból gardła nie pozwalał mi wypowiedzieć słowa, a co dopiero pić czy coś jeść. Zdecydowałam się kupić Miód Manuka i 3 razy dziennie pół godziny przed posiłkiem (co w moim przypadku było wtedy rosółem i różnego rodzajami zup) brałam po 2 płaskie łyżeczki tego miodu. Też miałam obawy czy aby na pewno dobrze robię nie idąc do lekarza, nie biorąc żadnych lekarstw (tylko paracetamol przed snem na zbicie gorączki) no i po 5 dniach nie było śladu po chorobie. Trzeciego dnia czułam się już tylko lekko rozbita, ale mogłam normalnie funkcjonować - jeść i pić, a w kolejnych dniach było już tylko lepiej. Sceptycy będą mówić, że placebo, inni że silny organizm, ale ja znam siebie i wiem, że ani jedno ani drugie w tak krótkim czasie nie postawiłoby mnie na nogi. W życiu przeszłam kilka razy anginę i każda trwała minimum 10 dni - będąc na antybiotykach! Tym razem w mniej niż 7 dni udało mi się wrócić do zdrowia, więc z własnego doświadczenia będę polecać Miód Manuka wszystkim zmagającym się z przeziębieniami, grypą czy właśnie anginą. Ponadto miód ten idealnie działa na skórę - przyśpiesza oczyszczanie i gojenie się ran, zwalcza trądzik i poprawia wygląd różnego rodzaju blizn. Wystarczy położyć cienką warstwę miodu na skórze na kilka godzin, a następnie zmyć ciepłą wodą i taki zabieg powtarzać regularnie co parę dni.

Ale który Miód Manuka jest tym najlepszym jeśli chodzi o działanie antybakteryjne? 
 
Bardzo istotnym jest zawartość MGO.
MGO to methylglyoxal - organiczny związek o wzorze C3H4O2 należący do grupy aldehydów, który powstaje podczas glikolizy – przenikania glukozy do komórek ciała i przekształcania jej na energię. Badania wykazały, że związek ten ma właściwości antybakteryjne i przeciwutleniające. MGO został wyizolowany z nowozelandzkich miodów manuka, gruntownie przebadany i opisany przez niemieckiego profesora Thomasa Henlego w 2007 roku.Methylglyoxal występuje praktycznie we wszystkich rodzajach miodów (zazwyczaj występuje w stężeniu maksymalnie 10 mg na kilogram produktu). W polskich miodach znajdziemy jedynie śladowe ilości tego związku, jednak miodem, w którym MGO występuje w zadziwiająco dużych ilościach, bo nawet ponad 550mg/kg jest miód Manuka. Właśnie im większe stężenie methylglyoxalu tym lepsze jego działanie antybakteryjne. Z ciekawości wypróbowałam wersję tańszą, czyli z ilością tylko 30mg MGO oraz droższą z ilością ponad 550mg. Werdykt jest w tym wypadku jednoznaczny - na zdrowiu nie warto oszczędzać. To właśnie miód z większą zawartością MGO postawił mnie szybko na nogi podczas anginy, natomiast ten z mniejszą nie radził sobie nawet z przeziębieniem, więc stosuję go głównie jako zdrowy dodatek do herbaty z imbirem lub cytryną, bo ogólnie miody są bardzo wskazane na wszlekie stany zapalane toczące się w organiźmie!
 
Drogi rodzicu - jeśli chcesz uniknąć nieprzyjemnych wizyt u lekarza rodzinnego ze swoją pociechą, która złapałaby jakąś infekcję to podawaj dziecku rano i wieczorem dwie łyżeczki Miodu Manuka. System odpornościowy małego dziecka jest o wiele słabszy niż dorosłego, a zwłaszcza dzieci które z różnych względów podczas niemowlętctwa nie były karmione mlekiem matki lub dość szybko zostało ono odstawione na rzecz mleka następnego. W tym miejscu apeluję również o rozwagę jeśli chodzi o faszerowanie małych dzieci antybiotykami. Jeśli jest możliwość należy poprosić lekarza rodzinnego o wykonanie szybkiego testu na sprawdzenie czy infekcja, z którą zmaga się nasze dziecko jest o podłozu bakteryjnym czy wirusowym. Ważnym jest żeby rodzic świadomie podejmował decyzję o podaniu dziecku antybiotyków. Im częściej dziecko je zażywa, tym w wieku dorosłym będzie na większość uodporniony, nie wspominając o szkodach jakie wyrządzają one wewnątrz organizmu. 
 
Czasami warto dłużej przeleżeć w łóżku i dać czasu swojemu systemowi odpornościowemu, który jest niesamowitą i cudowną maszynerią do zwalczania patogenów. Natura bardzo dobrze wie co robić. Możemy jej pomóc dbając o siebie, odżywiając prawidłowo, wysypiając się dużo i suplementując od wewnątrz - miodem, sokiem z malin, wyciągiem z pestek z grejpfruta, imbirem, probiotykami, acerolą, a wizyty w aptece przestaną być codziennością ;)