Przeglądasz teraz

Regeneracja

12 Postów

Często zapominany i ignorowany element naszego życia. Jeśli chcemy cieszyć się zdrowiem i dobrym samopoczuciem, odpoczywajmy!

Mydła antybakteryjne

09/10/2016
223
Słowo "antybakteryjny" oznacza bakteriobójczy, antyseptyczny, czyli mający za zadanie zdezynfekować powierzchnię lub naszą skórę ze wszelkich możliwych drobnoustrojów. Jednakże nasza skóra posiada swoją własną florę bakteryjną, która działa jak warstwa ochronna przed innymi drobnoustrojami. Czy zatem stosowanie mydeł antybakteryjnych pomaga czy wręcz szkodzi? Bakterie znajdują się prawie w każdej części organizmu, która ma kontakt ze środowiskiem zewnętrznym. Najwięcej ich zasiedla układ pokarmowy, głównie jelito grube i jamę ustną. Są też na skórze, w górnym odcinku układu oddechowego (nos), dolnym odcinku układu moczowo-płciowego (cewka moczowa) i rozrodczego. Naukowcy badający florę bakteryjną ludzkiej skóry odnotowali, że znaleźć na niej można aż 182 różne gatunki tych mikroorganizmów. Niektóre żyją tam na co dzień, część zaraz zmieni miejsce pobytu. Bez dobrych bakterii nasz organizm by nie przeżył. Szacuje się, że liczebność bakterii związanych z ludzkim ciałem 10-krotnie przewyższa liczebność komórek organizmu. Te bakterie są w rzeczywistości częścią nas samych. Ciągłe mycie mydłami i środkami antybakteryjnymi nie jest dobrym pomysłem, ponieważ w ten sposób pozbywamy się jednej z barier ochronnych. Mikrobiolodzy od lat walczą z modą na dodawanie do wszystkiego, co się da, środków antybakteryjnych, ponieważ przyczyniają się one do narastania zjawiska oporności bakterii na antybiotyki. Zdarza się bowiem, że leki w takich mydłach są tymi samymi, którymi potem chcielibyśmy leczyć się z powodu infekcji. Bakterie na naszej skórze stale mające kontakt z płynami, żelami czy mydłami antybakteryjnymi, dostosowują się do nowego, w tym wypadku potencjalnie "sterylnego" środowiska i uodparniają się na działanie tego typu kosmetyków. To samo ma miejsce przy ciągłej atybiotykoterapii!  Zauważyłam, że w dzisiejszych czasach społeczeństwo dosłownie wszystko chce leczyć antybiotykami, które stosuje się je jako środki w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych, a niektórzy "atakują" tym grypę, którą przecież wywołują wirusy! Antybiotyk zawsze powinien być ostatecznością. Żeby nie osłabiać swoich naturalnych barier ochronnych organizmu nie powinniśmy "zapobiegawczo" tudzież "profilaktycznie'' wylewać na siebie produkty z drogerii czy apteki opatrzone hasłem "antybakteryjne". Używanie mydeł antybakteryjnych w zwykłych warunkach (to znaczy w domu, a nie w szpitalu) jest niewskazane. Z zawierających alkohol żeli można skorzystać w podróży - kiedy wiemy, że będziemy mieli trudności z dostępem do wody i zwykłego mydła. Lepiej jednak nie używać ich zbyt często, bo bardzo wysuszają skórę. W Stanach Zjednoczonych wprowadzono niedawno całkowity zakaz sprzedaży mydeł antybakteryjnych. Póki co wielu producentów walczy o swoje prawa na rynku, aczkolwiek służby zdrowia również nie dają za wygraną w tym temacie. Być może dojdzie kiedyś do tego, że po prostu tego typu produkty będą sprzedawane tylko i wyłącznie na receptę, natomiast ja ze swojej strony pragnę odradzić używania w warunkach domowych środków dezynfekujących i tych na bazie alkoholu, które na prawdę niesamowicie wysuszają skórę, nie wspominając już o tym jak trudno jest jej "dojść do siebie" po odstawieniu tego typu produktów.
Czytaj dalej

Kinesiotaping - plastrowanie dynamiczne

05/10/2016
169
Twórcą metody Kinesio Taping jest japoński fizjoterapeuta i chiropraktyk dr Kenzo Kase. Kinesiotaping to terapeutyczna metoda „plastrowania dynamicznego”, czyli oklejania ciała w szczególnie narażonych na ból miejscach specjalnym, elastycznym plastrem. Plastrowanie dynamiczne łączy w sobie medycynę klasyczną z naturalnymi procesami leczenia organizmu. Jako metoda wspomagająca terapie różnorakich schorzeń cieszy się coraz większą popularnością w gabinetach fizjoterapeutycznych. Nazwa kinesiotaping jest zbitką słów kinezjologia (kinesiology - nauka o ruchu) oraz taping, co w języku angielskim oznacza oklejanie taśmą. Naklejona taśma delikatnie unosi skórę i zwiększa w ten sposób przestrzeń, jaka tworzy się między nią a mięśniami - właśnie ten efekt jest kluczowy dla działania kinestiotapingu. Taśmy odpowiednio naklejone na skórę w typowo mechaniczny sposób odciągają jej powierzchnię od powięzi, tworząc przestrzeń dla płynów krążących bezpośrednio pod warstwą wewnętrzną skóry. Dzięki temu wpływają na lepsze odżywianie i ukrwienie powięzi, przez co pośrednio mogą stymulować również na przykład gojenie się mięśni, ścięgien czy uszkodzonych więzadeł. Powięzi to podskórne tkanki, dzięki którym nasze mięśnie mogą kurczyć się i rozluźniać bez ocierania się o siebie i uszkadzania swojej struktury. W praktyce jest to sieć błon oddzielających od siebie odpowiednie grupy mięśniowe (np. prostowniki od zginaczy) oraz mięśnie od otaczających je tkanek (np. mięsień od skóry). Powięź również w niewielkim stopniu ulega rozciągnięciu i skurczeniu przez co może pogarszać mechanikę pracy tkanki kurczliwej, obok której leży. Odpowiednie naklejenie plastra, poprzez redukcję napięcia na receptory skórne, ma również wpływ na odczuwanie bólu, który jest jest jednym ze wskazań do zastosowania metody kinesiotapingu. Choć taśma nie zawiera na swojej powierzchni żadnego leku, naukowcy od lat zajmują się medycznymi badaniami nad skutecznością ich stosowania. Obok lekkoatletów, drugą grupą docelową okazały się również kobiety w ciąży, które narażone na zwiększone obciążenie mięśni czworogłowych oraz okolic krzyża, wykonywały pod okiem specjalistów szereg ćwiczeń izokinetycznych, które skutkowały poprawą samopoczucia.  Plastry również dają ten sam efekt co drenaż limfatyczny - wspomagają odprowadzanie limfy i poprawiają krążenie. W związku z tym plastrowanie jest polecane np. kobietom po mastektomii lub osobom, które zmagają się z opuchniętymi nogami. Prawidłowo nalepiony na skórze plaster aktywuje przepływ limfy, więc wspomaga wchłanianie krwiaków, obrzęków i zastoin oraz zmniejsza stany zapalne, zmniejsza lub redukuje ból przez działanie na receptory bólu, koryguje ustawienie oraz pracę stawów, zwiększa zakres ruchu mięśni i stawów oraz wspomaga pracę mięśnia, ułatwiając wykonanie ruchu.  Niewątpliwie zaletami kinesiotapingu są: - wysoka tolerancja przez pacjentów - efekt poprawy zauważalny bezpośrednio po aplikacji - możliwość stosowania innych form terapii oraz zabiegów fizykoterapeutycznych - rzadko spotykane reakcje alergincze skóry, taśmy są dobrze tolerowane  - łagodna forma terapii znajdującą zastosowania zarówno u dzieci, kobiet w ciąży, jak i osób starszych - niskie koszty terapii (plastry z reguły kosztują od 30zł do 60zł i starczają na długo) Zawsze przed aplikacją fizjoterapeuta przeprowadza z pacjentem wywiad oraz testy funkcjonalne wraz z oceną układu mieśniowo-powięziowego. Po aplikacji plastrów pacjent funkcjonuje z nimi przez czas około 5 dni. Plastry są z reguły wodoodporne, więc można z nimi wchodzić pod prysznic czy do wanny. U niektórych pacjentów trzeba co prawda ogolić skórę, bo ich naklejenie może się okazać problematyczne, nie mówiąc już późniejszym odklejeniu. Jednak należy pamiętać, że plastrowanie dynamiczne jest jedynie dodatkiem do właściwej terapii prowadzonej przez fizjoterapeutę czy lekarza i nigdy nie powinno zastąpić całego procesu leczenia. Ponadto wiele badań nie stwierdziło jednoznacznego powiązania między redukcją bólu czy zmniejszeniem napięcia mięśniowego a stosowaniem kinesiotapingu. Naukowcy twierdzą, że duże znaczenie ma psychiczny stan pacjenta stosującego metodę plastrowania i jego nastawienie do kuracji, a materiał sam w sobie odgrywa w tym przypadku rolę placebo, stymulującego organizm do naturalnej regeneracji. Taką informację możemy również przeczytać na oficjalnej stronie producenta. Sama skorzystałam kiedyś z tej opcji terapii uzupełniającej i muszę przyznać, że mimo mojego sceptycznego nastawienia, jednak taśmy pomogły mi szybciej się zregenerować i wrócić do regularnych treningów.  
Czytaj dalej

Leczenie kaca

23/09/2016
152
Każdy z nas z pewnością chociaż raz w życiu doznał tego niemiłego stanu "po", pojawiającego się głównie na następny dzień po jakieś większej imprezie, libacji czy po prostu zbyt dużym (i niejednokrotnie nieumiejętnym) spożyciem alkoholu, bo kacem skończyć się może nawet picie czegoś z procentami w zaciszu domowym oglądając film wieczorem. Kac ogólnie to złe samopoczucie, uczucie ciężkiej głowy, osłabienie, a czasami również problem z zachowaniem równowagi. Jest to spowodowane po prostu zatruciem organizmu, ale wchodząc w szczegoły sprawcą jest również niska zawartość glukozy we krwi, dlatego rano należy uzupełnić poziom cukru. Wyjaśnię Wam skąd biorą się najczęstsze problemy wynikające z picia alkoholu ;) Dlaczego po alkoholu tak bardzo chce się nam siku i boli nas głowa? Powodem jest spowolniona produkcja hormonu - antydiuretyny - odpowiadającego za prawidłową gęstość moczu. Skutkiem zaburzenia produkcji tego hormonu jest wydalanie przez organizm w moczu wody, która jest nam przecież potrzebna do normalnego funkcjonowania. Dla równowagi organizm stara się wchłaniać wodę z tkanek, a na tym cierpi również mózg, czego skutkiem są zawroty głowy. Dlaczego po alkoholu często wymiotujemy? Alkohol przenika do żołądka, drażniąc nabłonek komórkowy i pobudzając produkcję kwasu chlorowodorowego. Wymioty to jeden ze sposobów organizmu na pozbycia się toksyn. Skąd się bierze tak silne pragnienie? Dzieje się tak, ponieważ alkohol oddziałuje na przysadkę mózgową. Narząd ten odpowiedzialny jest m.in. za wydzielanie wazopresyny – hormonu odpowiedzialnego za przeciwdziałanie odwodnieniu organizmu. Niestety alkohol znacznie ogranicza jej wydzielanie, a niedobór prowadzi do upośledzenia wchłaniania wody przez organizm. Równowaga między płynami wchłanianymi a wydalanymi zostaje zachwiana, przez co nasz organizm zaczyna się odwadniać.  Teraz do rzeczy :D jak szybko i naturalnie dopomóc sobie wrócić do formy! Przed: - przed planowaną imprezą porządnie się wyśpij, bo alkohol szybciej atakuje zmęczonych - zjedz coś porządnego, aby spowolnić czas wchłaniania alkoholu - nie pij kawy, która dodatkowo odwadnia organizm, a jeśli palisz postaraj się tego dnia rzadziej sięgać po papierosa, ponieważ nikotyna potęguje działanie alkoholu Po: - odeśpij, nie nastawiaj budzika, po prostu pozwól organizmowi w trakcie snu uporać się z trudniejszą częścią jaką jest detoksykacja, czyli oczyszczenie komórek z szkodliwych produktów przemiany materii - po obudzeniu zjedz porządne śniadanie bogate w węglowodany i białko. Może to być jajecznica z chlebem, naleśniki z dżemem, czy gorąca zupa z ziemniakami i kawałkami mięsa - należy wypić sok z kiszonej kapusty lub kiszonych ogórków, ponieważ jest on bogatym źródłem witamin i składników mineralnych (zwłaszcza wit. C, a także potasu, wapnia i żelaza), w związku z tym szybko uzupełnia niedobór witamin i pierwiastków, które zostały "wypłukane" z organizmu przez alkohol. Ponadto zawarte w kiszonej kapuście bakterie probiotyczne pozytywnie wpływają na florę bakteryjną jelit i wspomagają usuwanie toksyn z organizmu - w ciągu dnia wypij min. jedną szklankę soku wody z miodem i cytryną, celem wyrównania poziomu cukru, a na mdłości warto zaparzyć sobie filiżankę mięty i rumianku Wszystkie specyfiki z apteki, które rzekomo zażywane w trakcie imprezy pomagają łagodzić objawy kaca, wykazują te same właściwości jak po prostu zastosowanie się do powyższych porad. Ponadto jeśli się da, zdecydujcie się na picie jednego rodzaju alkoholu, czyli albo piwo, albo wino albo wódka. Przy czym jeśli decydujecie się się na wódkę, najlepiej pić czystą, ponieważ drinki to już dodatkowa ingerencja w skład, która może gwarantować rewolucje żołądkowe i nieziemskiego kaca :D A najważniejsze - alkohol szkodzi zdrowiu i w nadmiarze prowadzi do wielu przewlekłych chorób, a nawet śmierci, dlatego mimo naszej słowiańskiej tradycji do spożywania napoi wysokoprocentowych, nawołuję do kierowania się rozsądkiem i umiarem, w celu zachowania zdrowia i dobrego samopoczucia na dłużej :)
Czytaj dalej

Góry, czyli odpoczynek dla duszy

18/08/2016
146
Góry wyglądają pięknie o każdej porze roku. Wielu z nas ma zdjęcia lub portrety górskie na ścianach w domach, jako tapety w telefonach itp. Krajobraz górski po prostu wpływa podświadomie na nasze odczuwanie piękna, wewnętrznie uspokaja i sprawia, że chce się po prostu tam być. Jedni wolą położyć się na łące na wysokich stokach, skąd można podziwiać świat z góry, drudzy znowu wspinają się trudnymi szlakami na sam szczyt, a im więcej przeszkód i trudności do pokonania tym większa satysfakcja z osiągniętego celu. Przyznam szczerze i bez bicia, że kiedyś moja fascynacja górami była na bardzo niskim poziomie, wręcz leżała, tylko i wyłącznie dlatego, że wypady w góry kojarzyły mi się jako niechciane wycieczki klasowe, podczas których byliśmy ciągani przez trasy niejednokrotnie źle dopasowane dla rozbrykanych grup dzieciaków bez kondycji. Piękno gór oraz ich potencjał zaczęłam odkrywać na nowo sama, gdy moja dusza biegacza zaczęła dostrzegać coraz bardziej i intensywniej otaczający mnie świat. Każda osoba, która trenuje w terenie, a nie w zamkniętych i klimatyzowanych fitness klubach wie o czym mówię, ponieważ jako ludzie jesteśmy stworzeni do życia w zgodzie z naturą i powinniśmy szanować przyrodę. Jestem o tyle szczęściarą, że w góry mogę wybrać się praktycznie zawsze, bo mieszkam bardzo blisko kilku miejscowości górskich. Miasto, z którego pochodzę również nie należy do płaskich terenów. Moim zdaniem zróżnicowanie wysokościowe daje na prawdę wiele możliwości do wykorzystania pod urozmaicony trening czy choćby spacery. Góry mają dla mnie kilka zastosowań. Po pierwsze i najważniejsze - zdrowotne. Z reguły miejscowości i kurorty górskie są bardzo czyste pod względem ekologicznym. Powietrze nie jest przesycone spalinami i metalmi ciężkimi. Po drugie dominuje zieleń nad urbanistyką. A to główny powód dla którego ludzie z miasta uciekają weekendami w góry. W górach cały rok jest co robić. Dla osób kochających sporty te mniej i bardziej ekstremalne można wybierać między downhillem, skokami spadochronowymi, narciarstwem, snowbordem po odwrotne formy wysiłku, czyli te "pod górkę" jak wbiegi i wejścia na szczyty. Ponadto ośrodki górskie dysponują również strefami uzdrowiskowymi oraz SPA, czyli dla każdego coś dobrego. Wyjazdy w góry mają dla mnie również znaczenie mentalne. Właśnie tam jestem w stanie oderwać się od "szarej" rzeczywistości i poukładać myśli. Idąc trudnym szlakiem w stronę szczytu działa to na mnie jak wizualizacja moich życiowych celów i marzeń, do których dążę. Sport schodzi wtedy na drugi plan. Liczy się to, że jestem aktywna nie tyle co fizycznie a psychicznie. Zdrowe powinno być nie tylko ciało, ale i dusza. Oba te elementy gdy są w idealnej kondycji pomogą nam prawdziwie i długo cieszyć się życiem. Na chwilę obecną jestem ogromną fanką mojego rodzimego Beskidu Śląskiego, Alp austriackich i naszych polskich Tatr. Niewątpliwie urokliwymi miejscami wartymi odwiedzenia są miejscowości takie jak Kitzbühel i Saalbach-Hinterglemm (znane z topowych ośrodków narciarskich, ale nie tylko, bo latem atrakcji urlopowych nie brakuje) oraz przepiękne miasteczko Hallstatt - ośrodek regionu Salzkammergut, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ale żeby nie było "cudze chwalicie, swego nie znacie" polecam wszystkim miasto Wisła, Ustroń oraz region od Zakopanego po Szczawnicę, czyli Tatry Wysokie i Pieniny :) Pamiętajcie tylko, że góry choć piękne są też bardzo niebezpieczne - zmienne warunki pogodowe, ośnieżone lub kamieniste miejsca, uskoki terenu - to wszystko może być dla wielu nieprzygotowanych turystów pułapką. Jeśli wybierasz się w góry pierwszy raz - zaopatrz się w niezbędne informacje, wyposażenie, odpowiednie obuwie, a najlepiej idź z kimś kto już pod tym względem nie jest nowicjuszem!
Czytaj dalej